Zastanawialiście się kiedyś, co najlepiej formuje nasze życie? Jakie wydarzenia, uczucia, doświadczenia? Mówi się, że człowiek uczy się na własnych błędach. Jasne, zgadzam się z tym, pod warunkiem, że z tej pomyłki wyciągniemy konkretne wnioski. A co jeśli ktoś nic złego nie zrobił, tylko został fałszywie oskarżony o czyny, których nie popełnił? Jak takie trudne i bolesne doświadczenie wpływa na człowieka? Co wtedy myśli i jak sobie z tym radzi? Zwłaszcza jeśli jest kapłanem z nieograniczonym szacunkiem do Kościoła i niekończącej się miłości do Boga, a oskarża się go o herezje, których nie popełnił. Mowa o ks. Dolindo Ruotolo, który uważał, że dzieło nie może się narodzić z niczego innego, jak z pełnego poświęcenia. Czy cierpienie, wewnętrzne rozdarcie i ból duszy można zachowywać w swoim sercu z pokorą i traktować jak skarb?
Przyznaj, ile razy słyszałaś od swojego męża, narzeczonego, chłopaka wypowiedziane w twoim kierunku pytanie: "Znowu strzeliłaś focha?". Można by napisać - klasyk gatunku. A teraz w drugą stronę. Ile razy ty złościłaś się na swojego partnera, ponieważ nie zrobił czegoś po twojej myśli lub jeszcze lepiej, sam się tego nie domyślił, co ty myślisz. Brzmi znajomo, prawda? Najczęściej kobiety chcą, aby mężczyźni dali z siebie więcej zaangażowania - czytaj sami się domyślali, co nam w duszy gra - a z kolei oni pragną, aby kobiety potrafiły momentami odpuszczać i nie przejmowały się drobiazgami. Zatem, jak to pogodzić? Kiedy pojawi się harmonia między kobietą, a mężczyzną? Czym dla nas jest kobiecość? Jakie pytania nas nurtują? Czy nasz popularny foch otrzymałyśmy w pakiecie od Stwórcy? Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej na temat emocji kobiet, sięgnij po lekturę Wielki foch. O (nie)dojrzałości kobiet s. Anny Marii Pudełko AP i Anety Liberackiej. Autorki tłumaczą nam, kobietom, jak ...
Gdy kobieta dowiaduje się, że jest w ciąży, zalewa ją fala radości, miłości i błogosławieństwa. Dba o siebie, zdrowo się odżywia, stara się od pierwszych dni być dobra dla swojego dziecka i dać mu to, co na daną chwilę może najlepszego. Planuje z mężem wyprawkę, ustalają jak urządzą pokoik, obmyślają wspólnie imię dla dziecka. Można by powiedzieć - sielankowy, radosny czas. I dobrze, bo to w końcu czas ogromnej radości i wyczekiwania. Jeśli jesteś już mamą, nie muszę przekonywać cię do racji, że macierzyństwo jednak nie do końca jest takie cukierkowo różowe. Ciąże bywają trudne i wymagają wielkiego poświęcenia ze strony matki, podobnie porody. Gdy dzieciątko jest już na świecie, okazuje się, że ten pastelowy, słodki obraz często przeplata się nam ze zmęczeniem, stresem, brakiem pomocy, często nawet z poczuciem samotności. W momentach frustracji wydaje się nam, matkom, że gorzej być nie może. Dopiero, gdy twoje ukochane dziecko zachoruje, jest inne, odstaje od rówieśników, wymaga większ...
Uwielbiam, kiedy powieść mnie zaskakuje. Zwłaszcza ta, która ma w sobie wątek kryminalny. Lubię gdy moje domysły, które układały się jak puzzle w jedną całość nagle znów przybierają postać rozsypanej układanki. Sensacja, thriller, kryminał. Taki gatunek literacki musi zawierać historię nieoczywistą, trudną do odgadnięcia, wielowątkową, zapętloną. I chociaż nie mam ogromnego doświadczenia z powieściami tego rodzaju, to jednak w trakcie czytania dobrego kryminału łatwo jest polubić stwierdzenie "albo grubo, albo wcale". Central Park Guillaume Musso zaskakuje od pierwszych stron. Autor stworzył historię tak nieprzewidywalną, że obowiązkowo należy doczytać ją do ostatniej strony. Moja wizja zakończenia w ogóle się nie sprawdziła. Ciekawa jestem jak Ty obstawiłbyś losy bohaterów?
Po lekturze "Picie w zachwycie", Pawła Cwynara, miałam ochotę na więcej. Więcej jego twórczości, więcej historii życia, wywiadów, wypowiedzi. Bardzo chciałam bliżej poznać tego autora, jego duchową przemianę, nawrócenie, które sprawiło, że stał się innym, lepszym człowiekiem. Myślę, że dzięki temu bardziej wrażliwie, refleksyjnie odczułam jego kolejną książkę (właściwie ona była jego debiutem literackim, ale ja czytałam ją w drugiej kolejności), "Wysłuchaj mnie, proszę". Po skończeniu tejże lektury pomyślałam sobie kolejny raz już w moim życiu, że potwierdza się jedna prosta rzecz: Bóg na każdego ma swój plan. I tak, jak po burzy wychodzi słońce, tak w przypadku autora, po zawirowaniach w życiu przyszedł czas na spokój, ukojenie i pasję. A to ostatnie wychodzi mu naprawdę nieźle, bo powieść jest bardzo dobra, pouczająca, skłaniająca do przeanalizowania własnego życia, wyciągnięcia wniosków. Wzloty, upadki, choroba, ból, cierpienie, ale też radość i cierpliwa, łaska...
Mówi się, że przeciwieństwa się przyciągają. Nie chodzi mi wyłącznie o fizykę, klasyczny plus i minus, ale bardziej o relacje międzyludzkie. Dobrze jest się uzupełniać, czy to w przyjaźni, koleżeństwie, czy też oczywiście miłości. Wybuchowość otulana jest spokojem drugiej osoby, nieśmiałość nie ma szans przy przebojowym towarzyszu. A jak jest w kwestii wiary? Czy osoba wierząca, ufająca Panu może zakochać się w osobie, która nie akceptuje Kościoła, wiary w Boga? Czy istnieje miłość tak silna i wiara tak głęboka, że zdołają pokonać wszelkie życiowe próby i przeciwności losu? Autorka Małgorzata Lis podjęła się w swoim debiucie portretu miłości, która mogłaby być inspiracją dla wielu z nas.
Zapewne każda mama potwierdzi moje słowa, że macierzyństwo to wspaniała przygoda, cudowny dar i doświadczenie, które zmienia nas pod każdym względem. Nasza wrażliwość jest inna, emocje, których doświadczamy są inne, nowe. Liczy się dla nas przede wszystkim dobro małego człowieka. To zrozumiałe i naturalne, bo tak działają kobiece instynkty - opiekunka stada - takie właśnie jesteśmy. Ale chyba każda "opiekunka" ma czasem momenty słabości - nachodzą nas myśli, że źle spełniamy swoje obowiązki, staramy się za mało, a inne mamy bardziej, kogoś innego dziecko lepiej się rozwija, pewnie ja robię coś źle. Ten gorszy czas potrafi nieźle namieszać w naszym wewnętrznym spokoju i spowodować, że czujemy się kiepskimi mamami, chociaż w oczach naszych pociech jesteśmy opoką i bezpieczną przystanią. Jak nie dać się zwariować? Skąd czerpać wiedzę o emocjach naszych i naszych dzieci? Swoją wiedzą i doświadczeniem dzieli się z nami Zuza Skrzyńska, Wysoko Wrażliwa mama dwójki dziewczynek. Sama...
Często pytacie mnie, jaką książkę polecam na wakacje. Sama podczas urlopu - oprócz książek o boskim akcencie - najbardziej lubię czytać takie z romansem w tle, ciekawą historią, tajemnicą. Po thrillery sięgam raczej rzadko, jednak taki kryminalny, zagadkowy wątek coraz częściej mnie intryguje. Mogę zatem polecić Wam książkę, która zawiera wszystkie te cechy. Hotel nad oceanem Colleen Coble otwiera klimatyczną serię Nad Zatoką. Lekki thriller, który może wciągnąć od pierwszej strony będzie idealny na wakacyjny wypad. Dodam jedynie, że delikatny boski akcent też tutaj znajdziecie.