Dzisiaj przypada dzień, w którym omawiamy drugą lekturę zadaną do przeczytania w Niepoczytalnym Klubie Książki. Przypominam, że jest to Klub Książki założony przez Magdę z bloga Chujowa Pani Domu . Drugą książką, jaką wspólnie omawiamy jest debiutancka powieść poetki Barbary Klickiej "Zdrój". Opowiada ona o młodej dziewczynie, nieco po trzydziestce, która udała się na turnus do uzdrowiska w Ciechocinku. Przyznam, że sanatorium kojarzy mi się z wypoczynkiem i relaksem trwającym trzy tygodnie, za tak zwane "psie pieniądze", zwłaszcza, gdy jesteśmy skierowani przez Zakład Ubezpieczeń Społecznych. Ale czy tak przedstawia to w swojej krótkiej powieści autorka? Czy swoim opowiadaniem zachęci Cię na wyjazd do sanatorium?
Jakiś czas temu wspominałam na swoim Instagramowym profilu o akcji zachęcającej do czytania książek, powstałej z inicjatywny Magdaleny Kostyszyn, autorki bloga Chujowa Pani Domu . Magda wpadła na wspaniały pomysł o założeniu wirtualnego Niepoczytalnego Klubu Książki "Miejsce kobiety jest przy książkach", w którym to będziemy czytać dwie książki na miesiąc, a następnie omawiać je wspólnie, dzieląc się swoimi refleksjami i spostrzeżeniami na profilach społecznościowych tegoż bloga. Gdy tylko przeczytałam o tym pomyśle, od razu pomyślałam "I'm in!". Według mnie to świetna akcja, gdyż nie tylko ma na celu poszerzanie czytelnictwa w Polsce, ale także jest okazją na przeczytanie ciekawej lektury i zapoznanie się z nowymi autorami. Pierwszą książką omawianą w Niepoczytalnym Klubie Książki była debiutancka powieść Macieja Marcisza "Taśmy rodzinne". Dzięki autorowi możemy cofnąć się do lat 90-tych i poznać klimat czasów postępującego konsumpcjonizmu, który z p...
Aktualna pielęgnacja moich włosów nie zmieniła się szczególnie od czasu napisania TEGO POSTA . Wciąż łączę pielęgnację kosmetykami naturalnymi z kuracjami, które należy wykonać produktami profesjonalnymi. Lubię takie kombinacje i uważam, że jest to dla moich włosów dobre rozwiązanie. Od dawna chciałam wypróbować działanie naturalnego szamponu w kostce i szczęśliwie trafiłam, że w którymś kosmetycznym boxie był właśnie taki produkt. Szampon w kostce z firmy Cztery Szpaki tak pozytywnie mnie zaskoczył, że zasługuje na pełną recenzję.
Koreańskie kremy BB stały się moimi kosmetycznymi ulubieńcami przy wykonywaniu makijażu. Znając korzyści ich użytkowania, nie wyobrażam sobie wrócić już do normalnych podkładów drogeryjnych. Przekonałam się już niejednokrotnie, że o twarz należy porządnie zadbać nie tylko poprzez odpowiednio dobraną pielęgnację, ale także podczas wykonywania codziennego makijażu. W sumie cóż z naszej pielęgnacji byłoby, gdybyśmy oczyszczoną buzię zatkali gęstym podkładem o kiepskim składzie? Nie twierdzę, że wszystkie standardowe podkłady takie są, ale nie oszukujmy się, większość w przystępnej cenie. Ostatnio w moje ręce trafiły wszystkie odcienie kremów BB z serii Animal od Skin79. Już dawno chciałam poznać kosmetyki tej marki, więc skusiłam się na promocję i zaopatrzyłam w wszystkie odcienie tych kremów. Użytkuję je w zależności od potrzeby i już mogę spokojnie je ze sobą porównać, chociaż tak naprawdę różnią się jedynie drobnymi szczegółami.
Na bloga Anny Chomiak - NIEIDEALAANNA - trafiłam jakieś dwa lata temu. Początkowo śledziłam wpisy na Facebooku i jeden szczególnie utkwił mi w pamięci. To była dyskusja pod zdjęciem na temat odwiedzania młodej mamy, zaraz po porodzie w szpitalu. Ja byłam wtedy w ciąży z Matyldą i już zaczynałam stresować się rozwiązaniem, zwłaszcza, że niekoniecznie całą ciążę czułam się dobrze. Kobiety wypowiadały się różnie - jedne, że super, bo to przecież pomoc, drugie, że absolutnie, ponieważ młodej mamie i noworodkowi należy się spokój i odpoczynek. Ja również zabrałam głos w tej sprawie. Dyskusja była dość mocno ożywiona. I tak właśnie działa Anna Chomiak, autorka debiutanckiej książki Nieidealnik. Sztuka szczęśliwego życia , zachęca do dyskusji, podejmuje ważne, często niewygodne dla nas tematy. Dzieli się z nami swoją historią życia i doświadczeniami, które nie zawsze są wygodne i przyjemne do opowiedzenia. Ale mimo to, mówi. Mówi i to bardzo głośno o tym, że perfekcja nie jest wyznacznikiem...
Ostatnio zaczęłam jeszcze bardziej zagłębiać się w tematykę więzi z dzieckiem. Zainteresowanie to wynika z mocnego lęku separacyjnego, który towarzyszy nam już ponad jedenaście miesięcy. To nie tak, że takie zachowanie mnie przeraża czy przeszkadza, absolutnie nie. Zdaję sobie sprawę, że to naturalny etap i wymaga czasu, aby dziecko w swoim tempie przyzwyczajało się do prostego procesu, że mama wychodzi, ale i też wraca. Myślę, że przez taki okres czasu nauczyłam się dość dobrze organizować nasz dzień, aby wszystko ze sobą pogodzić - potrzeby dziecka oraz moje potrzeby - matki, kobiety, dziewczyny, która czasami ma ochotę po prostu na samotny spacer z słuchawkami w uszach i ulubioną muzyką. Trafiłam na bardzo ciekawe wpisy dotyczące tego jak radzić sobie z lękiem separacyjnym u dziecka, czego należy unikać i jak powinniśmy sobie radzić z niektórymi reakcjami malucha. Czytając wszystkie te ciekawe artykuły, pouczające i dające świetne przykłady rozwiązań, zaczęłam się zastanawiać od cz...
Gdybym miała krótko opisać książkę Jak krople w oceanie na pewno użyłabym określeń: refleksyjna, wzbudzająca emocje, dająca do myślenia. Początkowo bałam się, że będzie to powieść skierowana głównie do nastolatek, które będą zachwycone wątkami miłosnymi, opisami pierwszych pocałunków czy miłosnych uniesień, ale im dalej poznawałam fabułę tym bardziej potrafiłam wypunktować najważniejsze relacje i wątki jakie autorka chciała nam przekazać i wyszczególnić. To, co bardzo podobało mi się w tej powieści to liczne retrospekcje, które uzupełniają nam teraźniejsze historie. To, co natomiast nie do końca przypadło mi do gustu to opisy (głównie miłosnych zbliżeń), pisane językiem jak dla małych, zawstydzonych dziewczynek. Na szczęście były to krótkie fragmenty, które można było pominąć, aby uniknąć uczucia zażenowania. Książka jest opowieścią o relacjach matki i córki, ukazaną z różnych perspektyw. Nie jest to na pewno ckliwe, nudnawe romansidło, którego zadaniem będzie utulenie nas do snu pod...
Okres letni to nie tylko upragnione słońce, dłuższe dni czy polne kwiaty, ale także długo wyczekiwane owoce sezonowe. Truskawki, maliny, jagody, borówki, czereśnie, wiśnie, poziomki i wiele innych dobroci natury, które zjadamy na różne sposoby. Robimy zapasy konfitur, koktajle, ciasta albo po prostu - zjadamy bez niczego. Postanowiłam nacieszyć się jeszcze truskawkami, które powoli zaczynają znikać z owocowych stoisk i zrobiłam drożdżówki z kruszonką. Dodałam jeszcze borówki do smaku. Podzielę się z Wami prostym przepisem. Smacznego!