24 wrz 2026

PODRÓŻ DO AMERYKI ŚLADAMI BŁ. FULTONA SHEENA - KS. MAREK PIEDZIEWICZ

Dzisiaj, 24 września 2026 roku, abp Fulton J. Sheen zostanie ogłoszony błogosławionym Kościoła katolickiego. Był biskupem, kaznodzieją, wykładowcą i autorem, a także jednym z najbardziej rozpoznawalnych katolickich głosów w Stanach Zjednoczonych XX wieku. Miliony Amerykanów znały go z radia i telewizji, gdzie z niezwykłą prostotą i charyzmą potrafił mówić o wierze, człowieku i sensie życia. To więc wyjątkowy dzień, by sięgnąć nie tylko po publikacje jego autorstwa, ale również po takie, które zainspirują nas do czegoś więcej. Propozycją, która skradła moje serce w ostatnim czasie, jest książka ks. Marka Piedziewicza Podróż do Ameryki śladami bł. Fultona J. Sheena. Publikacja ta zabiera nas w niezwykłą wyprawę przez miejsca związane z życiem arcybiskupa i nie jest zwyczajną biografią. To swoisty przewodnik pełniący funkcję zaproszenia, by ruszyć śladami człowieka, który swoją obecnością, słowem i wiarą zapisał się w historii Kościoła w Stanach Zjednoczonych. Może akurat właśnie Ty czekasz na takie zaproszenie?


Fulton J. Sheen był człowiekiem, który potrafił docierać do ludzi w sposób niezwykły. W czasach, gdy telewizja dopiero zdobywała swoje miejsce w amerykańskich domach, on stanął przed kamerą i zaczął mówić o rzeczach najważniejszych - o Bogu, wierze, człowieku, jego słabościach, wyborach i sensie życia. Nie szukał nowych prawd, ale nowych sposobów, by mówić o tym, co od wieków pozostawało niezmienne. Jego program Life Is Worth Living oglądały miliony Amerykanów, a on sam stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych duchownych swoich czasów. Myślę, że właśnie w umiejętności mówienia o wierze językiem bliskim zwyczajnemu człowiekowi tkwi coś, co do dziś przyciąga do niego kolejnych czytelników. Potrafił bowiem sprawić, że wielkie i niekiedy trudne pytania wiary przestawały być odległe, a zaczynały dotyczyć naszego codziennego życia.


Z pewnością między innymi ta niezwykła umiejętność docierania do ludzi sprawiła, że wiele osób postanowiło nie tylko szerzej opowiadać o Sheenie, ale również wyruszać jego śladami. Taką osobą jest również ks. Marek Piedziewicz - kapłan, który swoją wiedzę, doświadczenie i zamiłowanie do odkrywania śladów wiary potrafi przekuwać w opowieść bliską czytelnikowi. Postanowił więc zabrać nas w podróż, która zaczęła się od fascynacji człowiekiem znanym przede wszystkim z kart książek, archiwalnych nagrań i wspomnień, a przerodziła się w prawdziwą pielgrzymkę. 


Wraz z grupą dwudziestu siedmiu osób przemierzył Stany Zjednoczone, odwiedzając miejsca związane z życiem i działalnością Sheena. Myślę, że właśnie tutaj najlepiej widać zamysł tej publikacji - czasem samo poznawanie czyjejś historii nie wystarcza. Chcemy zobaczyć ulicę, którą chodził, wejść do kościoła, w którym się modlił, stanąć przed budynkiem, w którym pracował, poczuć atmosferę miejsc, które były częścią jego codzienności. I właśnie z takiej potrzeby powstała ta książka - z pragnienia, by ślad człowieka odnaleźć nie tylko w jego słowach, ale również w miejscach, które po sobie pozostawił. Bardzo jest mi bliskie takie podejście!


Jak już wspomniałam, ks. Marek Piedziewicz nie prowadzi nas przez tę historię w sposób typowy dla biografii. Nie ma tutaj kolejnych rozdziałów, które krok po kroku przeprowadzałyby nas przez wszystkie etapy jego życia. Zamiast tego otrzymujemy mapę Stanów Zjednoczonych i pięć miast szczególnie ważnych dla życia Sheena: Nowy Jork, Waszyngton, Rochester, El Paso i Peorię. To właśnie poprzez nie autor opowiada jego historię, pokazując miejsca z nim związane, ludzi, których spotkał, budynki i kościoły, w których pracował i modlił się, oraz wydarzenia, które miały wpływ na jego dalszą drogę. Każde z tych miejsc odsłania inną część jego historii, a jednocześnie staje się pretekstem do opowiedzenia o człowieku, którego obecność pozostawiła w nich trwały ślad.




Jednym z pierwszych przystanków jest Nowy Jork. To tutaj znajduje się Sheen Center for Thought & Culture przy Bleecker Street, otwarte w 2015 roku z inicjatywy kardynała Timothy'ego Dolana. Ale autor prowadzi nas także do miejsc mniej oczywistych: do kościoła św. Stanisława Biskupa i Męczennika, kościoła św. Agnieszki czy wreszcie do katedry św. Patryka. I właśnie przy niej historia Sheena nabiera szczególnego znaczenia. Wśród nowojorskich wieżowców stoi świątynia, która może wydawać się niewielka wobec otaczających ją drapaczy chmur, a jednak przez lata była jednym z najważniejszych miejsc jego życia. To tutaj odbył się jego pogrzeb i tutaj przez niemal czterdzieści lat spoczywały jego doczesne szczątki. To również tutaj, podczas pierwszej podróży apostolskiej Jana Pawła II do Stanów Zjednoczonych w 1979 roku, doszło do spotkania papieża z ciężko już wówczas chorym Sheenem. Ks. Piedziewicz przywołuje związane z tym spotkaniem świadectwa, a także niezwykłą historię listów, w których Sheen miał wcześniej przewidywać przyszłą posługę Karola Wojtyły. 

Czytając o konkretnych punktach na mapie Nowego Jorku, myślałam o mojej przyjaciółce, która w tym roku razem z mężem odwiedziła kilka miejsc związanych z ich ukochanym Fultonem J. Sheenem. Miło zobaczyć je teraz z innej perspektywy i przekonać się, jak wiele osób ma podobną pasję – podróżowania śladami ważnych dla nas ludzi Kościoła. Bo choć w pierwszej chwili śladów świętych szukamy raczej we Włoszech, Francji czy Hiszpanii, okazuje się, że również Ameryka ma ich całkiem sporo. Tutaj jeden z wpisów odnoszących się do podróży Magdaleny i Pawła do Stanów. 


Później przychodzi czas na Waszyngton, gdzie możemy zobaczyć zupełnie inną twarz Sheena - młodego wykładowcy, człowieka niezwykle pracowitego, który swoje wykłady przygotowywał z ogromną starannością i chciał prowadzić je z pamięci. W Catholic University of America szybko zdobył uznanie studentów, a sale, w których nauczał, z czasem przestały mieścić wszystkich słuchaczy. To właśnie tam kształtował się styl mówcy, który później tak dobrze sprawdził się w radiu i telewizji. 

Jeszcze ciekawiej robi się jednak w Rochester, gdzie Sheen został biskupem. Autor nie ucieka od trudniejszych historii i przywołuje między innymi konflikt z kardynałem Francisem Spellmanem, związany z tak zwaną "milk dispute". Sprawa dotycząca mleka w proszku, które trafiało do ubogich, miała doprowadzić do poważnego sporu, który ostatecznie trafił aż do papieża Piusa XII. Ks. Piedziewicz pokazuje tę historię ostrożnie, zestawiając różne relacje i nie udając, że po latach wszystkie wydarzenia można odczytać jednoznacznie. I to właśnie bardzo cenię w tej książce - obok wielkich historii pojawiają się drobne, czasem zaskakujące szczegóły, dzięki którym postać Sheena staje się "jeszcze bardziej ludzka". Możemy zobaczyć nie tylko wielkiego kaznodzieję, ale również człowieka uwikłanego w swoje czasy, relacje, decyzje i konflikty.




Jeszcze dalej książka prowadzi nas do El Paso, a więc do miejsc związanych z dzieciństwem Sheena. Tutaj wielka historia ustępuje miejsca rodzinie, irlandzkim korzeniom, farmie, pierwszym książkom i dziecięcym doświadczeniom. Poznajemy historię jego nazwiska, dowiadujemy się, skąd wzięło się "Fulton", i odkrywamy, że przyszły arcybiskup niekoniecznie był zachwycony pracą na farmie, choć właśnie tam nauczył się pracowitości, która później miała towarzyszyć mu przez całe życie. 

Jest też urocza anegdota o tym, że jako niemowlę bardzo dużo płakał - a wiele lat później, kiedy zasłabł w studiu radiowym, jego brat lekarz odkrył, że jako noworodek przeszedł gruźlicę, o której nikt wcześniej nie wiedział. Takie drobiazgi i ciekawostki są na pewno dodatkową wartością tej książki!



Peoria wydaje się naturalnym zwieńczeniem tej podróży - to tutaj jak warkocz przeplata się historia życia Fultona Sheena - jego kapłańskie początki i pamięć o nim, która przetrwała do dziś. Katedra, muzeum i miejsce jego pochówku sprawiają, że trudno przejść obok tej historii obojętnie. To już nie tylko kolejne punkty na mapie, ale miejsce, w którym można poczuć, że opowieść o Sheenie zdecydowanie wciąż trwa!



I tutaj koniecznie chciałabym zatrzymać się przy samej formie tej publikacji, bo Podróż do Ameryki śladami bł. Fultona J. Sheena jest po prostu wydawniczym majstersztykiem! Widać, ile pracy i serca zostało włożonych w jej przygotowanie. Każde miasto ma swoją wyraźną przestrzeń, pojawiają się mapy, zaznaczone konkretne punkty, fotografie, ciekawostki, informacje dotyczące historii poszczególnych miejsc, a także praktyczne wskazówki dla kogoś, kto chciałby kiedyś rzeczywiście ruszyć tą trasą. Całość została pomyślana bardzo nowocześnie - chwilami przypomina mapę otwartą na ekranie telefonu, innym razem piękny album podróżniczy. 

Są również kody QR, które pozwalają wyjść poza papier i sięgnąć po dodatkowe materiały. Dzięki temu książka może być jednocześnie lekturą, przewodnikiem, albumem i zapisem pielgrzymki. I to jest chyba jedna z rzeczy, które urzekły mnie w niej najbardziej: autor nie tylko opowiada, gdzie był Fulton Sheen, ale daje nam narzędzia, byśmy mogli sami podążyć jego śladem. Nawet jeśli nigdy nie pojedziemy do Ameryki, możemy tę drogę odbyć razem z nim - strona po stronie, fotografia po fotografii, miejsce po miejscu. Kłaniam się w pas za to przemyślane wydanie! Zdecydowanie wyróżnia się wśród wielu publikacji o abp Fultonie Sheenie! (Brawo, Edycja Świętego Pawła!)



Ta książka skłoniła mnie też do pewnej refleksji. Chyba każdy z nas, choćby czasami, zastanawia się nad tym, co po nim zostanie. Pisarz może myśleć o książkach, które napisał, artysta o swoich dziełach, ktoś inny o tym, co udało mu się stworzyć i przekazać kolejnym pokoleniom. Ale przecież nie trzeba zostawić po sobie wielkiej spuścizny, by pozostawić ślad. Czasem jest nim jedno zdanie, które ktoś zapamięta na lata, rozmowa, która coś w drugim człowieku zmieni, dobro okazane w odpowiednim momencie albo miejsce, w którym żyliśmy, pracowaliśmy, kochaliśmy. I może właśnie takich śladów zostawiamy po sobie znacznie więcej, niż nam się wydaje.

Fulton J. Sheen pozostawił ich całe mnóstwo - w książkach, nagraniach, w pamięci ludzi, których spotkał, ale także w miejscach, które dziś możemy odwiedzać. Książka ks. Marka Piedziewicza pozwala te ślady odnaleźć i spojrzeć na jego życie właśnie przez pryzmat miejsc, które były jego częścią.


Być może więc dla kogoś ta książka stanie się początkiem własnej podróży po Stanach Zjednoczonych i zachętą, by zobaczyć miejsca, którymi kiedyś szedł Fulton J. Sheen. Dla kogoś innego będzie po prostu piękną opowieścią o człowieku, którego życie warto poznać. A może dla jeszcze kogoś stanie się pretekstem do zatrzymania się na chwilę i refleksji nad własną drogą - nad tym, dokąd zmierzamy i co po nas zostanie.

Czy nasze decyzje, nasze działania i wszystko to, w jaki sposób przeżywamy swoje życie, również może doprowadzić nas do świętości?



SZCZEGÓŁY KSIĄŻKI:
Autor: ks. Marek Piedziewicz
Okładka: miękka ze skrzydełkami
Ilość stron: 216
Premiera: 09.2026
Wydawnictwo: Edycja Świętego Pawła

0 komentarzy

Prześlij komentarz

Dziękuję za zostawienie komentarza na moim blogu.