5 sie 2022

POPIÓŁ CZY DIAMENT? - LIDIA CZYŻ

Pierwsza powieść Lidii Czyż, którą przeczytałam z zapartym tchem (nawet objęłam patronatem medialnym) nosi tytuł Na dwa głosy. Historia prawdziwa, oparta na ludzkich perypetiach, życiu, które zaskakuje - szczególnie tym, jak bardzo potrafi się komplikować na poziomie bliskich relacji. Gdy dowiedziałam się, że autorka wydaje kolejną książkę, której fabuła opiera się ponownie na autentycznych wydarzeniach, pomyślałam, że chcę ją poznać. Myślę, że nic tak nie inspiruje pisarza jak obserwacja, rozmowy, inni ludzie, zwykła-niezwykła codzienność, która często pozornie wydaje się być spokojna, poukładana, pełna miłości, a w rzeczywistości jest mroczna, trudna, skomplikowana. Najnowsza książka autorki, Popiół czy diament? ukazuje trudny temat życia w toksycznym małżeństwie, a jak wiemy - z takiego nie da się zbudować zdrowego i bezpiecznego domu dla dzieci. Jak uwolnić się od męża, który stosuje przemoc emocjonalną i psychiczną względem swojej żony? Jak Sonia, bohaterka powieści, poradzi sobie z odzyskaniem poczucia własnej wartości po latach poniżania, codziennych obelg i przekraczania wszelkich możliwych granic? W jaki sposób przeżywają domową atmosferę dzieci? I w końcu, czy człowiek, który zaczyna wierzyć, że jest nikim, potrafi w swojej codzienności dostrzegać Boże działanie?


Wiele miłości na całe życie zaczyna się na studiach. Gdy Sonia pierwszy raz zobaczyła na wykładach wchodzącego do sali Jacka, poczuła drżenie w całym ciele. Choć aktualnie miała chłopaka, to jednak miała wrażenie, że jeszcze chwila a straci głowę dla innego. Nie minęło wiele czasu, jak Jacek i Sonia byli parą i każdą wolną chwilę - nawet podczas zajęć - spędzali razem. Nowa relacja wydawała się wymarzona, sielankowa, jak z bajki. Do czasu pierwszych słownych ataków, uszczypliwych komentarzy na temat wyglądu, stylu ubierania czy nawet sposobu bycia. Czy miłość nie jest wtedy, kiedy akceptujemy człowieka w całości - łącznie z jego poczuciem stylu, smaku i sposobem wyrażania myśli?

"Jego niekończące się negatywne komentarze powodowały, iż czułam się bardziej niepewnie i zaczynałam izolować się od ludzi" (s. 85).

Czytając to, co już zdążyłam o Jacku napisać, aż trudno uwierzyć, że był osobą aktywnie działającą w Kościele, posługującą dla Boga, kandytatem na lidera wspólnoty. Mając Boga w sercu, czy takie ubliżanie bliźniemu naprawdę jest czymś dobrym i naturalnym? Czytając tę opowieść powtarzałam sobie wiele razy w myślach - zarówno do Jacka jak i Soni - "ocknij się!". Jacek - z tego zła, które go opętało i krzywdy jaką robił najbliższej osobie, Sonia - z tego amoku niezdrowego uczucia, toksycznej relacji, na którą sobie pozwoliła. Ze wstydu, strachu, lęku. Tak pozostało na długie lata, bo para została małżeństwem i mimo trudności - zostali rodzicami dwóch córek. Ponieważ mąż obiecywał zawsze gruszki na wierzbie, wyjechali do Stanów z myślą o rozwoju jego duchowej drogi w posłudze. Jednak był to człowiek, który obiecywał wiele - że znajdzie dobrą pracę, że już więcej nie wykorzysta Soni seksualnie, że będzie miły. I tak każdego dnia - przez kilkanaście lat.

Patrząc na historię Soni, a także każdą inną, w której widzimy, że dzieje się zło - jest cierpienie, ból i łzy - zadajemy sobie pytanie "Dlaczego?!". Dlaczego w rodzinach jest przemoc, znęcanie psychiczne i fizyczne, powodujące rany, które ciężko wyleczyć? Ktoś zada pytanie "Dlaczego Bóg na to wszystko pozwala?", inna osoba powie "nigdy nie zwątpiłam, że Bóg nam pomoże z tego wyjść". Sonia była właśnie po tej drugiej stronie. Wierzyła, że Bóg nigdy jej nie opuści i będzie ją wspierać nawet wtedy, gdy czuła, że absolutnie nie ma już siły, by wstać z podłogi i kolejny dzień przed córkami udawać, że ich rodzina ma mocny i silny fundament, który nazywamy miłością.



I chociaż książka ta przez swoją trudną historię nie jest oczywiście łatwą, prostą i przyjemną powieścią to myślę sobie, że jednak bardzo potrzebną. Kiedyś usłyszałam takie określenie: "co chatka, to zagadka" - w kontekście tego, że każdy dom ma swoją własną opowieść i w każdej rodzinie dzieją się sprawy trudne, takie, które najchętniej chcielibyśmy przemilczeć, wymazać z pamięci - udawać, że wcale nie mają, nie miały miejsca. Wiele lat cierpień Soni, a także jej córek, zbyt długo były zamiatane pod dywan dla dobra ogółu. By ich nie oceniano, by kolejny raz udawać, że jest dobrze, mając nadzieję - bez podstaw - że mąż nagle przestanie się znęcać psychicznie, emocjonalnie i w końcu wszyscy zaczną żyć jak normalna, kochająca się rodzina. Jednak opowieść ta ujrzała światło dzienne. Problem został "nazwany po imieniu", nie jest obsypany różowym puszkiem i posypką, by może pokazać, że było trudno, ale nie tak bardzo. Że bywało boleśnie - ale do przeżycia. Że były łzy, cierpienie, poniżenie - ale przecież jutro jest nowy dzień.

Gdy czytamy definicję przemocy, wiemy, że nierozłącznie wiąże się ona z dwoma stronami. Jest sprawca, który przyjmuje aktywną pozycję - jest w ataku, a także ofiara, która w obronie najczęściej jest po prostu bierna. Ze strachu, lęku, wstydu - przyjmuje pokornie każde uderzenie, cios, słowo, które rani i poniża. Przemoc nie jest synonimem agresji. To, co odróżnia przemoc od agresji, to przewaga sił jednej ze stron. W przemocy jest ona zawsze po stronie sprawcy, w przypadku agresji zrównoważona. Opisany mechanizm widać dokładnie w historii naszej bohaterki. 

Książka Popiół czy diament?, Lidii Czyż, pokazuje, że w każdym wieku, nawet po wielu latach życia w przemocowym małżeństwie, możemy zacząć od nowa. Bóg posyła swoich aniołów w postaci drugiego człowieka, który chce pomóc - chociażby przypilnować dzieci w bezpiecznym miejscu, jak wtedy, gdy Sonia martwiła się, gdzie podzieją się dziewczynki w czasie, gdy ona będzie załatwiać ważne sprawy związane z rozwodem. Każdy krok do przodu, kiedy mamy wsparcie i głęboką wiarę, pomoże nam dojść do celu. Sonia zdecydowanie małymi krokami wyszła z domowego piekła. Powieść napisana jest w pierwszej osobie, zatem zapiski przypominają prowadzony dziennik, pamiętnik, dzięki czemu czytelnik ma wrażenie, jakby dostawał informacje z pierwszej ręki. Dokładnie możemy poznać emocje bohaterki w każdej sytuacji, jaka została opowiedziana.

Historia ta nawiązuje także do Księgi Izajasza (61,3), w której przeczytać możemy, że Pan daje diadem zamiast popiołu, olejek radości zamiast żałoby, płaszcz chwały zamiast przygnębienia. Bóg jest naszą mocą - nawet wtedy, gdy przechodzimy przez drogę pełną cierpienia. Tylko On może nas "przekształcić" w kosztowny kamień. W oczach Boga jesteśmy jak diament - a ten przecież, powstaje w ekstramalnie trudnych warunkach.

Książkę objęłam patronatem medialnym.



SZCZEGÓŁY KSIĄŻKI:
Autor: Lidia Czyż
Okładka: miękka
Liczba stron: 426
Premiera: lipiec 2022
Wydawnictwo: Wydawnictwo Szaron

0 komentarzy

Prześlij komentarz

Dziękuję za zostawienie komentarza na moim blogu.