18 lip 2021

NIE CAŁUJ SIĘ POD KAPLICZKĄ (I TOM TRYLOGII SERCOWSKIEJ) - WERONIKA PAWLAK

Poznawanie i czytanie przeróżnej literatury daje szansę na odkrywanie i zakochiwanie się w wielu nowych dla nas miejscach i postaciach. Najpiękniejsze w tym założeniu jest to, że nikt z nas nie ma takiej samej wyobraźni i zawsze nasza wizja opisywanej książkowej fabuły stanowić będzie nieco inny obraz niż ten, który ma przed oczami inny czytelnik. To doskonały temat do rozmowy, możemy wymieniać się swoimi spostrzeżeniami i emocjami związanymi z daną lekturą. Zawsze mocno zastanawia mnie, jak inna osoba wyobraża sobie danego bohatera - czy ich rysy twarzy są choć odrobinę podobne? Czy ubiór jest w tym samym kolorze? Czy opisywana miejscowość, w której toczy się akcja wywołuje w kimś takie same emocje, które ja posiadam w swoim sercu? SERCOWO. Jestem niemal pewna, że już sama nazwa tej urokliwej miejscowości budzić będzie w czytelnikach ciepłe skojarzenia, a już na pewno - trafi do ich serc. Takie pragnienie miała w sobie autorka powieści Nie całuj się pod kapliczką, Weronika Pawlak, której opowieści o losach uczniów Żółtego Liceum cieszą się ogromną popularnością wśród tysięcy użytkowników serwisu WattPad. 

Faustyna Świt, radosna, pogodna, romantyczna, często zatopiona w swoich myślach licealistka katolickiego liceum rozpoczyna właśnie kolejny rok szkolny. Pędzi po swoją przyjaciółkę Wiolę, by wspólnie z całą paczką znajomych przeżywać ten wrześniowy poranek. Pomimo jej przyjaznego usposobienia, w Żółtym Liceum jest także kilka osób, z którymi łączy ją niewyjaśniony, nie do końca nawet dla niej zrozumiały konflikt. Bartosz, starszy brat Wioli, jest właśnie jednym z takich "nieprzyjaciół", który wita Faustkę gorzkimi, pełnymi pogardy słowami. Co więcej, z impetem odpycha ją na bok, by móc swodobnie przejść korytarzem. Och, czy aby przypadkiem ci z pozoru silni, agresywni i zadziorni nie noszą w sobie słabości, kruchości i pragnienia bycia zauważonymi? Poniekąd może i Bartkowi się udało, gdyż jego zachowanie nie umknęło uwadze chłopakowi z silnymi rękami, umorusanymi zielonkawą i błękitną farbą, które przytrzymały Świt przed upadkiem. Początek wieczności?

Tak poznajemy Józefa Irysowskiego, syna znanego kardiochirurga, który właśnie przeniósł się z innego liceum, by rozpocząć nowy etap w swoim życiu. Może taki bez zbędnych ocen, szufladkowania i by choć na chwilę uciec od mrocznych rodzinnych historii, które codziennie wiszą nad nim niczym czarna, deszczowa chmura? Kim on jest, że nazywa się w pierwszym momencie poznania przyjacielem Faustyny? Czy na takie śmiałe określenie relacji nie trzeba sobie długo zapracować?

"Jego głos był dziwnie kojący i łagodny, jakby stworzony do czytania bajek dzieciom czy kontemplacji poezji. Faustyna lubiła klasyfikować ludzkie głosy i ten przypisała do szufladki z napisem "mogłabym go słuchać przed snem" (s. 19).

Jednak Tynka nie lubiła wchodzić w nowe znajomości, preferowała spędzać czas tylko z zaufanym gronem przyjaciół, zatem na podziękowania za uratowanie przed upadkiem przyjdzie jeszcze czas. A może konfrontację ułatwi jej fakt, że Józek będzie nowym uczniem jej ("ach") klasy? 


W gronie przyjaciół Faustyny jest także Wiola i Piotr - zakochani w sobie po uszy, wspierający się w trudnych chwilach. Czy to już miłość na całe życie? Czy może, jak to w wieku licealnym, przyjdzie im zmierzyć się z rozterkami i trudnym okresem dla związku? Mamy także Asię - byłą przyjaciółkę Tynki, utalentowaną plastycznie, choć piękną, bardzo samotną nastolatkę. Odtrąca Bożą miłość, idąc w zaparte, że On do niczego jej nie jest potrzebny. Osobiście uważam tę postać za szalenie ciekawą, choć błądzi przez swoje trudne emocje, które w sobie nosi, mam wciąż nadzieję na miłość i spokój jej serca.

Już na samym początku książki przyszła do mnie taka myśl, że autorka z pewnością zauroczona jest w klasykach literatury, szczególnie w twórczości Lucy Maud Montgomery. Rozpoznać to możemy w jej opisach przyrody, kreacji bohaterów, nazw ulic, licznych wspominkach na temat Ani Shirley, a nawet Gilberta. Sama pisarka potwierdziła to w filmie promującym pierwszy tom Trylogii Sercowskiej. Jako osoba próbująca pisać doskonale wiem, że inspiracji do rozbudowania własnych myśli i przelania ich na papier, szukamy wszędzie. To wspaniałe, że wielcy pisarze kształtują naszą twórczość i uwrażliwiają nas na piękno. Myślę, że sama Maud byłaby szczęśliwa wiedząc, że jej dorobek rozbudził w kimś innym miłość do pisania.

Weronika Pawlak w swojej powieści porusza wiele ważnych kwestii życiowych licealistów. Od rozeznawania swojego powołania (kardiochirurg czy może artysta?), oceniania po stereotypach (skoro twój tata popełnił błąd to ty na pewno nie jesteś lepszy!), wszelkich problemów między maturzystami (pierwsze zauroczenia, miłości, zazdrości, smutki, rozczarowania, intrygi), trudnych sytuacji rodzinnych, utraty bliskiej osoby, popełniania błędów i błądzenia, aż do szukania, odtrącania i wreszcie odnajdywania Boga. Wiara na etapie wieku nastoletniego to bardzo ważne zagadnienie, jakiego podjęła się młoda pisarka. Myślę nawet, że to nadaje wyjątkowości tej powieści, bo przecież na rynku wiele mamy pozycji, w których przeczytamy o zakochaniu, rodzinnych perypetiach, stracie. Nie zawsze jednak podkreślana jest rola Boga w naszej codzienności, Jego stała obecność i nasza umiejętność odczytywania znaków, które nam zsyła z Nieba. A przecież wiemy, że mówi do nas przez różne sytuacje, przez drugiego człowieka czy ciepły podmuch wiatru. O tym wszystkim pamięta autorka w swojej książce Nie całuj się pod kapliczką

Nie sposób nie zacytować choć jednego fragmentu opisującego uczucie między Faustyną i Józefem. Radosną dziewczyną i czułym jej opiekunem, którzy odnaleźli się w odpowiednim momencie swojego życia, dając sobie wzajemnie nadzieję. odmieniając nawet spojrzenie na Bożą miłość.

"Kochał ją. Chociaż miał dopiero osiemnaście lat, kochał ją do szaleństwa i był przekonany, że nie spotkał jej bez powodu. Że była jego nawróceniem, jego psalmem wdzięczności. Jego modlitwą, której Bóg wysłuchał po tylu - jak mu się zdawało - latach milczenia" (s. 495).


Ciekawym zabiegiem w tekście jest także zastosowanie kursywy - jest to sygnał dla czytelnika, że ta część tekstu jest szczególnie istotna. Często są to Boże przesłania, refleksje, cytaty, słowa wypowiedziane w myślach, zmieniające kontekst, wyjaśniające sytuację. 

Sercowo to proza życia, a bohaterowie tą prozą właśnie żyją. Tu nic nie dzieje się przypadkowo. Imiona postaci nie są wybrane losowo, ani też droga jaką ma pokonać każdy z licealistów nie jest incydentalna. Wszystko w ich życiu ma znaczenie. Podobnie w moim jak i twoim. Pierwszy tom Trylogii Sercowskiej zachęca do wyczekiwania na kolejne części. Jestem bardzo ciekawa jak dalej potoczą się losy bohaterów, jakie nowe postacie pojawią się w kolejnych tomach, do przeżywania jakich emocji zaprosi nas autorka? 

Pozwoliłam sobie na spędzenie dłuższej chwili z tą lekturą. Na przemyślenia, refleksje, pokochanie i zatęsknienie za Sercowem. Tegoroczne lato zdecydowanie będzie mi się kojarzyć z historią Faustyny Świt, Józka Irysowskiego i ich przyjaciół z Żółtego Liceum. Moje czytelnicze serce ucieszyła także wiadomość, że jesienią prawdopodobnie pojawi się kolejna część tej trylogii! Ale... zaraz, chwileczkę. Do jesieni mamy jeszcze trochę czasu więc zatrzymajmy się, pozwólmy sobie być tu i teraz, smakujmy wciąż tej historii latem, wracajmy do niej w przemyśleniach i refleksjach... bo pory roku nie zmieniają się tak szybko. Dajmy sobie, drogi czytelniku, zatęsknić do naszych bohaterów. Z serca, na miarę Sercowa, polecam tę Bożą lekturę.

Z radością objęłam tę książkę patronatem medialnym.


SZCZEGÓŁY KSIĄŻKI:
Autor: Weronika Pawlak
Okładka: miękka
Ilość stron: 704
Data premiery: 09.06.2021
Wydawnictwo: Wydawnictwo Esprit


0 komentarzy

Prześlij komentarz

Dziękuję za zostawienie komentarza na moim blogu.