Zastanawiałam się, czy tylko ja zaczęłam swoją przygodę ze Stefcią od książki, a nie od popularnego microserialu? Z tego, co obserwuję, większość czytelników odkrywała tę bohaterkę właśnie poprzez króciutkie odcinki publikowane w mediach społecznościowych, bo to one pojawiły się jako pierwsze i to na ich podstawie powstała powieść. Ja natomiast, choć o Stefci słyszałam i wielokrotnie widziałam ją na Instagramie, za każdym razem odkładałam oglądanie "na później". Przy wszystkich obowiązkach - temat naturalnie gdzieś mi uciekał. Dopiero informacja o książce sprawiła, że poczułam, iż to właśnie tak chcę poznać tę historię - czyli tak, jak najbardziej lubię - od słowa pisanego. Jestem świeżo po lekturze i chciałabym podzielić się swoimi refleksjami, bo muszę przyznać, że w tej opowieści zachwyca mnie niemal wszystko!
.jpeg)