9 kwi 2021

Przyjąć siebie. Jak być szczęśliwą kobietą? - Maja Komasińska-Moller

Przyznaj ile razy pomyślałaś o sobie, że jesteś niewystarczająco dobra i piękna. Nie musisz odpowiadać na głos, taki cichy rachunek sumienia może być twoim zadaniem domowym. Postawmy sobie więc pytanie, co powoduje w nas, kobietach, takie myślenie, że jesteśmy nie do końca z siebie zadowolone - wciąż czegoś mamy za mało, za dużo, robimy coś zupełnie odwrotnie do naszych wymyślonych oczekiwań. No właśnie, skąd się biorą w naszej głowie takie wygórowane oczekiwania do nas samych? Myślę, że dzisiejsze czasy - panująca moda, stereotypy, pęd życia - ukierunkowują nas, gdzie szukać odpowiedzi na te pytania. O brakującej nam czułości, wyrozumiałości, odkrywaniu własnej kobiecości, duchowości, wartości bardzo ciekawie w swojej najnowszej książce Przyjąć siebie. Jak być szczęśliwą kobietą? pisze autorka, Maja Komasińska-Moller. Zadaje kobietom bardzo istotne pytanie: jak spoglądasz na swoje życie? Czy potrafisz na pewne sytuacje przymrużyć oko, okazać sobie łagodność czy może nieustannie uruchamia się w tobie przygnębiająca samokrytyka? Czy potrafisz bezgranicznie zaufać Bogu i szukać czasu na pogłębianie z Nim relacji? Bo tylko uporządkowana duchowość, wewnętrzna harmonia i spokój mogą podpowiedzieć nam, co mówi nasze ciało w danym momencie. Książka, którą chciałabym wam serdecznie polecić, przypomni ci o tym, że masz w sobie skarby, których nie ma nikt inny.

Jak się czujesz, gdy czytasz, że jesteś Córką Boga? Czy pamiętasz o tym, że dla Stwórcy jesteś dobra i piękna niezależnie od tego czy aktualnie upadasz, powstajesz czy może błądzisz po grzesznej i wyboistej drodze? Bóg cię nie ocenia. Nie wstawi ci do dziennika oceny niedostatecznej, bo nie przygotowałaś się ze znajomości samej siebie. On naprawdę patrzy na ciebie Miłosiernym okiem i pragnie tego, abyś to ty sama potrafiła przyjąć siebie taką, jaka jesteś. 

Lektura Przyjąć siebie. Jak być szczęśliwą kobietą? przypomniała mi kolejny raz o tym, że najpierw powinnam zatroszczyć się o siebie. Tak często o tym zapominam, chodząc spać niemalże nad ranem i wstając niewiele później. Życie w ciągłym biegu, na maksymalnych obrotach. Czuję i bardzo chcę chociaż odrobinę to zmienić - chcę pomyśleć o sobie. Nie, nie jest to egoistyczne. Bez pełnego zaakceptowania, poznania własnych potrzeb i zadbania o nie, bez odpoczynku i odpuszczania tego, co w danej chwili nie jest istotne, bardzo ciężko będzie nam ze spokojem serca wchodzić w relacje z innymi ludźmi. 

"Współczułam i starałam się pomóc, ale wchodziłam w sytuację całą sobą, nie dbając zupełnie o siebie. W rezultacie nie mogłam być dla tej osoby wsparciem, bo sama po jakimś czasie byłam w rozsypce. To bardzo wyraźnie pokazało mi, że aby móc dawać komuś serce, czyli miłość, empatię i zainteresowanie, muszę w pierwszej kolejności zadbać o siebie. Okazywać sobie samej serce, miłość, empatię i zainteresowanie albo pozwolić sobie na przyjęcie empatii od innych" (s. 38-39).


W mojej pamięci na pewno zostanie rozdział, w którym autorka uświadamia nam jak ważne jest dbanie o nasze ciało. Jest to bowiem Świątynia Ducha Świętego. "Nie jesteśmy duszą uwięzioną w ciele. Jesteśmy jednością fizyczno-psychiczno-duchową" (s. 125). Umiejętność czytania naszego ciała może stać się dla nas naturalna jak czytanie liter czy nut lecz wymaga to od nas czasu, korzystania z umiejętności, którymi zostałyśmy obdarzone.

"Traktujemy czasem swoje ciało jak najemnika. Ma spełniać standardy i oczekiwania innych. Wymagamy od niego i dociskamy śrubę, by pracować efektywniej albo chudnąć bardziej spektakularnie. A gdybym bardziej zwracała uwagę na to, że moje ciało jest moje i moje ciało jest dla mnie?" (s. 130).

Istotne jest także to, czy dopuszczamy do głosu nasze uczucia? Czy nie staramy się ich zagłuszać, bo uważamy, że nie wypada nam przecież w tym momencie czuć tego, co aktualnie przeżywamy? Czy pozwalamy im opowiadać, co się w nas dzieje i zakomunikować czego potrzebujemy? Z doświadczenia mogę sama powiedzieć, że nie zawsze tak jest. Lektura Przyjąć siebie. Jak być szczęśliwą kobietą? podpowiada nam również jak ważna jest relacja z Bogiem. Maja Komasińska-Moller sugeruje wręcz "porozmawiaj z Nim, zapytaj, skonsultuj". Wsłuchaj się w otoczenie, wycisz myśli, skup się na modlitwie, a na pewno otrzymasz odpowiedź. Takim postępowaniem będzie nam o wiele łatwiej podejmować decyzję, bo lepiej poznamy, co nam w duszy gra - jakie są nasze emocje.


Książka podzielona jest na krótkie rozdziały, które zawsze kończą się medytacją ignacjańską, czyli rozważaniem wybranego fragmentu Słowa Bożego. Autorka zachęca nas do tego, aby na moment zwolnić, zrobić sobie chwilę przerwy i postarać się odgadnąć, co w danym momencie mówi do nas nasze ciało. Jaką postawę przyjmujemy - czy jesteśmy spięte, rozluźnione, przygarbione? Pielęgnowanie uważności i miłości względem siebie pomoże nam patrzeć z uczuciem na drugiego człowieka - i będzie to naturalne, prawdziwe i ze szczerego serca. 

Wspominałam o tej lekturze nieprzypadkowo na ostatnim livie z cyklu "Rozmowy w boskim stylu" na temat siostrzaności (do odsłuchania TUTAJ), ponieważ bardzo utkwił mi w pamięci wątek, że bez pełnej akceptacji siebie - bez przyjęcia siebie - ciężko jest nawiązać przyjazne relacje międzyludzkie. Zapaliła mi się czerwona lampka z tyłu głowy, która mocno zasugerowała mi, że najwyższa pora skorzystać z tych rad i zacząć bardziej pielęgnować siebie i moje znajomości. Uważam, że jest to bardzo potrzebna i mądra książka do rozwoju i odkrywania także własnej kobiecości. Bo przecież wszystkie chcemy być szczęśliwe i tym szczęściem się dzielić z bliskimi, prawda?


SZCZEGÓŁY KSIĄŻKI:
Autor: Maja Komasińska-Moller
Okładka: miękka
Ilość stron: 240
Data premiery:
Wydawnictwo: Wydawnictwo WAM
 

1 komentarzy

  1. Zachęciłaś mnie do przeczytania:) Już wiem co dam Mamie w prezencie na Dzień Matki :D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za zostawienie komentarza na moim blogu.