Przyznam, że jeśli sięgam po książkę dla czystej czytelniczej przyjemności, thriller historyczny zazwyczaj nie jest moim pierwszym wyborem. Zdecydowanie bliżej mi do literatury obyczajowej, sag rodzinnych czy powieści z wyraźnym tłem historycznym, chrześcijańskim przesłaniem i subtelnym wątkiem romantycznym. Czasami jednak warto wyjść poza swoje czytelnicze przyzwyczajenia i dać szansę historii z zupełnie innego gatunku. W przypadku Wilczych sekretów Przemysława Kaweckiego pierwszym impulsem była… okładka. Kiedy tylko zobaczyłam ją w mediach społecznościowych, od razu przyciągnęła moją uwagę. Zamglone jezioro Omulew, ciemny las skrywający sekrety, samotny dom, w którym mimo całego mroku dostrzec można jedno zapalone światło, a także tajemnicza łódka na wodzie - wszystkie te elementy sprawiły, że zaczęłam się zastanawiać, jaka historia kryje się za tym obrazem. Poczułam ciekawość i chciałam dowiedzieć się, co tak naprawdę ukrywa się za tytułowymi sekretami. I tak właśnie zdecydowałam się sięgnąć po Wilcze sekrety, a dziś już wiem, że była to naprawdę dobra decyzja, bo ta książka pokazała mi, że czasami warto pozwolić sobie na czytelniczą podróż w zupełnie innym kierunku!
Jak już wspomniałam, sama okładka od samego początku przyciągnęła moją uwagę. Tajemniczy mazurski krajobraz, jezioro skrywające sekrety i klimat zapowiadający historię pełną niewiadomych sprawiły, że od razu zaczęłam się zastanawiać, co kryje się za tym tytułem. Dodatkowo akcja rozgrywa się na Mazurach - miejscu, którego do tej pory nie miałam okazji odwiedzić. Dzięki tej książce mogłam choć na chwilę przenieść się nad tamtejsze jeziora, do lasów, bunkrów i miejsc, które do dziś noszą ślady trudnej historii. Co ciekawe, miałam wrażenie, że odbyłam tę podróż na dwóch płaszczyznach jednocześnie. Z jednej strony towarzyszyłam bohaterom we współczesnych wydarzeniach, z drugiej cofałam się do końcówki II wojny światowej. Bardzo spodobał mi się ten pomysł, bo obie historie stopniowo zaczynają się ze sobą splatać. To właśnie wydarzenia z przeszłości pomagają zrozumieć to, co dzieje się współcześnie... a napięcie rośnie z każdym kolejnym rozdziałem aż do samego finału.
Głównym bohaterem powieści jest Kuba - student historii z Warszawy, który przyjeżdża na Mazury, aby rozwikłać zagadkę sprzed kilkudziesięciu lat. To sprawa, która od dawna nie daje mu spokoju. Każdy kolejny trop traktuje jak element większej układanki i z ogromnym zaangażowaniem próbuje połączyć wszystkie rozsypane fragmenty historii. Chce dotrzeć do miejsc, o których do tej pory jedynie czytał lub słyszał - odwiedza bunkry, dawne umocnienia i zapomniane zakątki Mazur, wierząc, że każdy z nich może przybliżyć go do prawdy.
Na swojej drodze spotyka Ines - mieszkankę Nidzicy. Dla niej Mazury są po prostu domem. Zna te okolice od dziecka i choć słyszała wiele lokalnych historii, nigdy nie patrzyła na nie z taką pasją jak Kuba. To właśnie on zaraża ją swoim entuzjazmem i pokazuje, że za dobrze znanymi miejscami mogą kryć się wydarzenia, o których niewiele osób dziś pamięta. Bardzo podobało mi się, że Ines nie jest tylko bierną towarzyszką tej wyprawy. Z zainteresowaniem słucha opowieści Kuby, zadaje pytania, robi notatki i z czasem sama zaczyna dostrzegać, że otaczający ją świat skrywa znacznie więcej tajemnic, niż mogła przypuszczać. Między tą dwójką stopniowo rodzi się sympatia. Autor bardzo subtelnie prowadzi ten wątek i nie pozwala mu zdominować całej historii. Jest on raczej naturalnym uzupełnieniem wspólnej przygody i pokazuje, jak wspólna pasja potrafi zbliżyć do siebie dwoje zupełnie różnych ludzi.
Jedną z bardziej intrygujących postaci okazał się dla mnie również dziadek Ines. Nie od razu dowiadujemy się, jak wiele wie o wydarzeniach sprzed lat, ale z każdą kolejną stroną można odnieść wrażenie, że jest kimś znacznie ważniejszym dla całej historii, niż początkowo się wydaje. To właśnie takie postacie sprawiają, że czytelnik cały czas zadaje sobie pytanie, kto jeszcze zna prawdę i jak wiele sekretów mieszkańcy Mazur skrywają od dziesięcioleci.
To, co dodatkowo buduje tajemnicę tej historii, to odnaleziony wojenny pamiętnik. To właśnie takie ślady przeszłości zawsze szczególnie przyciągają moją uwagę w książkach - stare zapiski, dokumenty czy wspomnienia ludzi, którzy byli świadkami wydarzeń sprzed wielu lat. Jest w nich coś niezwykłego, bo pozwalają zajrzeć do świata, którego już nie ma, a jednocześnie pokazują, że przeszłość wcale nie zawsze zostaje zamknięta wraz z upływem czasu. W Wilczych sekretach ten pamiętnik staje się jednym z elementów, które pomagają bohaterom zbliżyć się do odpowiedzi na pytania dotyczące tajemnic ukrytych na Mazurach. Nie daje jednak prostych rozwiązań, a raczej otwiera kolejne drzwi i sprawia, że pojawiają się następne zagadki. To właśnie takie drobne ślady, fragmenty historii i niedopowiedziane tropy sprawiają, że razem z bohaterami chcemy szukać dalej i dowiedzieć się, co naprawdę wydarzyło się przed laty.
Myślę, że o tej książce nie da się opowiedzieć, nie wspominając o samym autorze. Przemysław Kawecki od lat fascynuje się historią Mazur. Prowadzi internetowy kanał Mazurskie Tajemnice, na którym opowiada o zapomnianych miejscach, wydarzeniach i ludziach związanych z tym regionem. I tę pasję naprawdę czuć podczas lektury. Autor bardzo umiejętnie wplata historyczne informacje w fabułę, dzięki czemu nie są one oderwanym dodatkiem, ale stają się jej naturalną częścią. Przemyca wiele ciekawostek dotyczących Mazur i ich mieszkańców, opowiada o wydarzeniach historycznych, między innymi o generale Samsonowie, bitwie pod Tannenbergiem czy wojennych umocnieniach. Dzięki temu czytelnik nie tylko śledzi losy bohaterów, ale przy okazji poznaje historię regionu. Tej wiedzy jest tutaj naprawdę sporo i sama kilka razy wracałam o stronę czy dwie, żeby jeszcze raz przeczytać jakiś fragment i uporządkować wszystkie informacje, zwłaszcza gdy podczas czytania coś mnie rozproszyło. To zdecydowanie nie jest książka, którą warto czytać w biegu. To lektura, której dobrze poświęcić spokojny wieczór i dać sobie czas na odkrywanie kolejnych elementów tej historii.
Jak wspomniałam na początku, nie jestem osobą, która na co dzień czyta thrillery historyczne i dobrze orientuje się w tym gatunku. Wręcz przeciwnie - zdecydowanie częściej sięgam po literaturę obyczajową, sagi rodzinne czy powieści z tłem historycznym i subtelnym wątkiem romantycznym. Sama zresztą właśnie takie historie piszę. Być może właśnie dlatego poczułam, że potrzebuję przeczytać coś zupełnie innego. Czasami, nawet jako czytelnicy, zbyt długo pozostajemy w jednym gatunku i dopiero sięgnięcie po inną książkę pozwala odkryć coś, po co sami wcześniej raczej byśmy nie sięgnęli. Tym bardziej cieszę się, że dałam Wilczym sekretom szansę. To książka, która pokazała mi, że czasami naprawdę warto wyjść poza swoje czytelnicze przyzwyczajenia. Jeśli więc - podobnie jak ja - najczęściej wybieracie literaturę kobiecą i zastanawiacie się, czy thriller historyczny może być również dla Was, to uważam, że jak najbardziej tak.
Nie znajdziecie więc tutaj historii opartej przede wszystkim na romantycznych emocjach czy relacjach między bohaterami. Na pierwszym planie są tajemnica, historia i stopniowo budowane napięcie. Jednocześnie autor nie zapomina o swoich bohaterach i pozwala czytelnikowi dobrze ich poznać, dzięki czemu całość nie jest jedynie opowieścią o poszukiwaniu odpowiedzi na zagadki sprzed lat. Myślę, że największą wartością tej książki jest to, że rozbudza ciekawość. Nie tylko wobec samej tajemnicy, ale również wobec Mazur i ich historii. Nawet jeśli - tak jak ja - nigdy wcześniej tam nie byliście, podczas lektury naprawdę można poczuć klimat tego regionu. A jeśli Mazury dobrze znacie, jestem przekonana, że spojrzycie na nie z zupełnie innej perspektywy.
Wilcze sekrety zostawiły mnie nie tylko z dobrze poprowadzoną zagadką, ale przede wszystkim z ogromną ciekawością i chęcią sięgnięcia po kolejny tom... A, proszę mi wierzyć, właśnie o tym marzy każdy pisarz tworzący serię dla swoich Czytelników!
SZCZEGÓŁY KSIĄŻKI:
Autor: Przemysław Kawecki
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Ilość stron: 320
Wydawnictwo: Wydawnictwo Esprit/Quello
0 komentarzy
Prześlij komentarz
Dziękuję za zostawienie komentarza na moim blogu.