11 cze 2019

Pierwszy rok macierzyństwa - moje spostrzeżenia

O tym, że czas pędzi niewyobrażalnie szybko chyba każdy z nas mógł się przekonać niejednokrotnie. Wydawać by się mogło, że minuty jakoś dziwnie przyspieszają w momencie, gdy na głowie mamy jeszcze więcej obowiązków. Sposoby na wydłużenie doby? Niestety, rozczaruję Cię, ale nie znam. 14 miesięcy mojej Matysi zleciało w oka mgnieniu. Pierwszy rok macierzyństwa mogłabym obrazowo porównać do wspinaczki po górach. Prawie każdego dnia pokonujemy małe górki, często mierząc się z niespodziewanymi trudnościami, aby cieszyć się zdobytym szczytem, czyli nową umiejętnością naszej pociechy. Tak to wygląda i wiem, że wyglądać będzie. Niestety obraz z reklam, filmów i większości instagramowych, lukrowych zdjęć jest często przesłodzony. Nie ma tam zwykle mowy o skokach rozwojowych dziecka, nikt nie pokazuje płaczącego maluszka z kolką, czy jego dezorientacji, gdy widzi całkiem nowe dla niego twarze. Oczywiście nie chcę straszyć tutaj przyszłe mamy tym prawdziwym obrazem macierzyństwa, ale warto jednak wiedzieć, że niemowlaki wcale nie śpią prawie całej doby, budząc się wyłącznie na karmienie i przewijanie. Owszem, może pierwsze tygodnie, ale ten czas mija błyskawicznie i później trzeba nauczyć się organizować na nowo cały Wasz dzień. A może całe życie?


CZYM DLA MNIE JEST MACIERZYŃSTWO?

Przygodą życia? Misją? Powołaniem? Wielkim testem dorosłości? Ciężko napisać tutaj książkową definicję tego pojęcia. Każda kobieta z pewnością ma swoje odczucia, ale podejrzewam, że będą to zbliżone określenia. Zdecydowanie jest to przepiękny stan, chociaż często uśmiech przeplatany jest łzami. Prócz radości, szczęścia, miłości to także zmęczenie, wyrzeczenia i chłodny obiad. Ale czy to jest istotne, kiedy widzisz przepiękny uśmiech, pełen mlecznych ząbków i świecące oczka wpatrujące się w mamę jak w obrazek? Nie ma nic wspanialszego.

CZEGO NAUCZYŁO MNIE MACIERZYŃSTWO?

Miłości nieskończonej i empatii.
Oj tak, miłości do własnego dziecka nie da się opisać słowami. To taka magiczna więź, która tworzy się już w momencie, gdy dowiadujemy się, że jesteśmy w ciąży. Pogaduchy do brzucha, śpiewanie, głaskanie - i ten dzień gdy poznajecie się na żywo i wiesz, że maluszek jest spokojny, bo zna doskonale Twój głos, w uszach wciąż mu brzmi bicie Twojego serca. Przy mamie dziecko czuje się najbezpieczniej na świecie i to jest nasza super moc, której nie możemy zmarnować. W momencie narodzin dziecka rodzi się także Twoja matczyna intuicja. Współodczuwasz wszelkie krzywdy dziecka, a przy turbo skoku rozwojowym mimo szczerych chęci pomocy, gdy coś nie wychodzi i maluszek dalej płacze - masz ochotę płakać już razem z nim. Mimo wszystko, taki gorszy czas bardzo zbliża i pomaga wzmocnić więź mamy z dzieckiem.

Cierpliwości.
Mimo mojej dość ekspresyjnej natury, czasem nie ma tu na nią miejsca. Są momenty, gdy muszę odliczyć do dziesięciu, złapać oddech, pozbierać myśli - i działamy dalej. Dziecko to istota ucząca się życia. Skąd ma wiedzieć co zrobić, co powiedzieć, jak się zachować - jak nie od własnych rodziców. Mówiąc kolokwialnie "największą robotę" robi mama, spędzająca urlop macierzyński z dzieckiem 24h na dobę. Pokazujemy świat, tłumaczymy wszystko setki razy, uczymy samodzielnie jeść, pomagamy poprawnie bawić się pierwszymi zabawkami - dziecko nie zawsze ma do tego cierpliwość. Naturalne jest, że szybko się denerwuje, gdy coś kilka razy z rzędu nie wychodzi. Dlatego nasza cierpliwość jest tak ważna. Pamiętajmy jednak, że jesteśmy tylko ludźmi i nawet mama ma czasem ochotę na pozbieranie sił na kolejne dni. Dlatego ukłony w stronę taty - gdy tylko to możliwe przejmuj malucha i daj mamie odpocząć.

Organizacji czasu.
Rytm dnia zmienia się w zależności od potrzeb dziecka. U nas Matylda już od jakiegoś czasu nie ma dwóch drzemek tylko jedną, śpi mniej więcej o stałych porach od około godziny 21 do 9. Wiedząc, o której godzinie dziecko ma drzemkę możemy już zacząć planować co w tym czasie będziemy robić. Oczywiście możemy po prostu napić się kawy i odpocząć, chociaż nie pamiętam kiedy tak zrobiłam. Zazwyczaj wtedy mam czas na obiad, wstawienie prania, poczytania książki, napisanie posta czy zrobienie zdjęć do nowego wpisu.

Radości z małych rzeczy.
Odkąd mamy Matysie wiele się zmieniło - spędzanie wolnego czasu także. Głównie mam tu na myśli weekendy. Ciężko jest nam aktualnie zaplanować wyjścia bez dziecka - czy nawet wspólne, zagraniczne wyjazdy z Matyldą. Dlatego cieszymy się jak nawet na chwilkę dziadkowie zajmą się nam dzieckiem, czy uśpią na drzemkę a my spokojnie możemy pozałatwiać swoje sprawy. Najbardziej lubimy spokojne weekendy, gdzie całą trójką możemy wybrać się na spacer czy gdziekolwiek, gdzie można chociaż na chwilkę odetchnąć. Mam nadzieję, że uda nam się także w tym roku wybrać na wakacje nad morze - tam naprawdę potrafię się zrelaksować, zebrać siły i myśli.

Dorosłości.
Kiedyś myślałam, że jak skończę 18 lat to będę już super dorosła, mądra i nie będę potrzebować niczyjej pomocy, bo uwielbiam być samodzielna. Odrobinę się pomyliłam. No dobrze, nawet bardzo. Jasne, że każdy etap trzeba przejść i z każdego się cieszyć i korzystać ile się da. Jednak, gdy masz pod opieką małą, bezbronną istotę i od Ciebie zależy wszystko - to dopiero czujesz co znaczy odpowiedzialność za drugiego człowieka. Niektóre decyzje już nie będą spontaniczne i nieprzemyślane, bo dotyczą właśnie dziecka. Założenie rodziny to duża odpowiedzialność, obowiązek i wielka zmiana. Ale to wszystko jest piękne. Nie sądziłam nigdy, że ten etap życia będzie mi sprawiał tyle radości, mimo czasem wielu trudności i zmęczenia.

Wiedzy.
Mogę teraz potwierdzić to, co ja wcześniej słyszałam od znajomych - "nie masz dzieci, to nie wiesz jak to jest". Święte słowa. Nie ma się co mądrzyć osobom, które dzieci nie mają i mówić młodej mamie "no tak to jest, dzieci takie są". No bo skąd niby ma to wiedzieć? Mam tu na myśli też wszystkie magiczne tematy, o których wcześniej nie miałam bladego pojęcia: szczepienia, rozszerzanie diety niemowlaków, AZS u dzieci, karmienie piersią i wszelkie zalecenia z tym związane, w czym pomoże Ci pediatra, a na czym się nie zna i należy szukać inne specjalisty. Nie wiedziałam nawet ile jest źródeł wiedzy i ile wspaniałych kobiet dzieli się swoimi doświadczeniami w internecie, czy w swoich książkach. Teraz, gdy tematy macierzyństwa są mi tak bliskie, uwielbiam poszerzać swoją wiedzę z mądrych źródeł.

Odpuszczania.
Przy małym dziecku jest więcej obowiązków niż się wydaje. Zwłaszcza jak maluch zaczyna raczkować czy chodzić i już nie można spuszczać go z oka. Staram się jak najwięcej czasu poświęcać córce w sposób aktywny - bawić się z nią, układać klocki, czytać książeczki, rysować. Od czasu do czasu Matylda zerknie na bajkę czy piosenki dla dzieci - najczęściej w samochodzie jak już nie może wytrzymać podróży. Wiem, że czasami prościej byłoby właśnie załączyć bajki na cały dzień i zająć się obowiązkami domowymi. Ale czy naprawdę w mieszkaniu musi być sterylnie jak w szpitalu? Lubię, gdy wszystko jest posprzątane i ogarnięte, ale potrafię już ocenić co jest ważniejsze w danej chwili. Czasami po prostu odpuszczam i wrzucam na luz, a początkowo miałam z tym duży problem.

Bez wątpienia w pierwszym roku życia dziecka dzieje się bardzo dużo i w dodatku - bardzo szybko. Maluszek uczy się żyć poza brzuszkiem swojej mamy, co chwilę nabywa nowe umiejętności, przechodząc przy tym nasze ukochane skoki rozwojowe, które absolutnie są czymś normalnym i naturalnym. Ząbkuje, łapie katar, marudzi, kiedy coś nie pasuje. Przeżywa takie same emocje jak każdy dorosły człowiek, ale uwierzcie mi, że o wiele silniej. Jest zdane przede wszystkim na nas, rodziców. Najbardziej jednak liczy na miłość, zrozumienie i empatię swojej mamy, z którą zna się od podszewki. To niebywała, magiczna i niepowtarzalna moc, którą posiadają mamusie i uważam, że trzeba zrobić wszystko co w naszej mocy, aby wykorzystać to i nawiązać ze swoim dzieckiem piękną więź i wspaniałą relację. 


1 komentarzy

  1. Cudnie, że bycie mamą jest dla ciebie takim pozytywnym przezyciem , mimo trudnosci :) pozdrawiam i zapraszam ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za zostawienie komentarza na moim blogu.