piątek, 5 kwietnia 2013

Lily Lolo - Pixie Sparkle - cień mineralny

Kosmetyki mineralne - coraz więcej dobrego się o nich słyszy. W swojej kolekcji mam zdecydowanie więcej sypkich pudrów, bronzerów, odcieni różu niż cieni. A szkoda! Pixie Sparkle Lily Lolo, który posiadam, mieni się na przepiękny niebiesko-zielony odcień. Jego efekt robi na mnie ogromne wrażenie! Cudowne nasycenie! Aż jestem w szoku, że używam go teraz częściej niż bezpiecznych i ulubionych odcieni brązu. Musiałam się przekonać, że czuję się dobrze w kolorach na powiece. Teraz marzę o żółci, brzoskwini i intensywnym fiolecie.


OPIS PRODUCENTA:

Mineralne cienie do powiek są naturalnymi kosmetykami o sypkiej konsystencji, zawierające kolorowy pigment, który zapewni Ci długotrwały efekt. Oferujemy szeroki wybór kolorów, od naturalnych, aż po bardzo nasycone.
Połyskujący, niebieskozielony cień do powiek dający bardzo niezwykły efekt.
  • nie zawiera drażniących substancji chemicznych, nanocząsteczek, parabenów, tlenochlorku bizmutu, talku, sztucznych barwinków i konserwantów
  • bezzapachowy
  • naturalna i delikatna formuła
  • niezwykle nasycone i intensywne mineralne pigmenty
  • jedwabiście gładka i kremowa konsystencja
  • może być używany przez wegan i wegetarian

SKŁAD:


CENA: 29,90 zł / 3,5 g
Całą gamę kolorystyczną cieni Lily Lolo znajdziecie TUTAJ.

Cień znajduje się w słoiczku z sitkiem o pojemności 10 ml. Samego produktu mamy 3,5 g. Świetny pomysł z "blokadą" sitka, ponieważ cień nie usypuje się z opakowania, gdy przekręcimy plastikową nakładkę.


3,5 g to ilość, ktora z pewnością starczy nam na długo, ponieważ cień jest bardzo wydajny. Wystarczy wysypać zaledwie odrobinę, aby znakomicie pokrył całą powiekę, dając piękny, mieniący efekt o głębokim nasyceniu. Aplikacja nie powinna sprawiać problemu, chociaż o wiele ciężej nakłada się cenie sypkie. Na początku miałam kilka nieudanych prób - nabierałam zbyt dużą ilość produktu - co skutkowało osypywaniem się go pod oko. Marnowałam tym samym za dużo kosmetyku. Mnie zdecydowanie najlepiej nakłada się aplikatorem, ponieważ gąbeczka idealnie rozciera cień. Według producenta można także używać pędzla przeznaczonego do mieszania odcieni oraz dającego efekt tzw. smug. Jak Wam wygodniej. 


Dodając odrobinę wody do usypanego cienia można wykorzystać go jako płynny eyeliner i nałożyć pędzelkiem do kresek. Muszę spróbować także takiej wersji. Pod cień koniecznie nakładam bazę, dla trwalszego i dłuższego efektu.


Za zdjęciu cień Pixie Sparkle i kredka MAC Designer Purple z kolekcji Archie's Girls.


Lubicie cienie mineralne? Aplikacja nie sprawia Wam problemu?



18 komentarzy :

  1. śliczny kolorek, jaki intensywny :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wygląda to bardzo fajnie :) lubię tego typu produkty :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny pomysł z tą wodą :) Muszę zakupić jakiś mineralny cień - nigdy takiego nie miałam :) A u Ciebie wygląda nieziemsko!

    OdpowiedzUsuń
  4. Cienie Lily Lolo wyglądają prześlicznie, a ten jest jednym z największych kusicieli. Świetnie się prezentuje na oku ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo ładny :) W połączeniu z tą fioletową kreską wygląda genialnie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. fantastycznie :) ja jakoś nadal nie mogę się przełamać do kolorów, ciągle brązy... ale wszystko przede mną :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Wow, cena zwala z nóg.
    Kolor przypomina mi nieco Cerulean Blue z Kolorowki :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Wiele dobrego słyszałam o cieniach Lilly Lolo co prawda nie miałam okazję ich mieć ale myślę o ich zakupie. Twój kolorek wygląda bardzo fajnie na oczkach :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Wstyd się przyznać, ale nie używałam żadnego cienia mineralnego, choć chodzi za mną kilka odcieni wypuszczonych na rynek przez Lily Lolo i firmę La Rosa.

    Do twarzy Ci w tym nietypowym odcieniu:) Przy moim typie urody powinnam sięgać po ciemniejsze niebieskości, ale od czasu do czasu pozwalam sobie na turkusową kreskę;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Jaaaka pigmentacja! Niesamowity efekt jak na moje oko ;) Pozdrawiam i w wolnej chwili zapraszam ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. jak już sięgam po cień, to raczej po brąz, ale niebieskości też mi się zdarzają. Ten ma super odcień :)
    Zapraszam do polubienia mojego bloga na facebooku :)

    OdpowiedzUsuń
  12. z tą fioletową kreską tworzy piękny duet :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Cienie sypkie nakładam płaskim pędzlem. Dokładnie wcieram cień we włosie pędzla i nanoszę na powiekę bez osypywania :)

    Piękny jest ten cień i bardzo Ci w nim do twarzy :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za zostawienie komentarza, na pewno sama chętnie skomentuję Twoje posty.

Drogi Anonimie! Proszę podpisz się, ułatwi mi to zwracanie się do Ciebie ;-)