środa, 4 stycznia 2012

..rzęsy tuszem malowane!

Siedzę sobie w domu, doleczam sylwestrową anginkę i dołująco spoglądam za okno.. no Kochani.. szara, jesienna plucha. Gdzie ta zima ? Oo  (btw. Rada dla kierowców: uważajcie na kałuże, dziś dałam się nabrać i z zawrotną prędkością 50km/h wjechałam w dziurę pełną wody, myśląc, że to urzekająca me oczy kałuża.. przez moment komunikowałam się tylko w j. łacińskim podwórkowym). 

Wpadłam na twórczy pomysł, że zostanę w tematyce kosmetyków jeszcze dzisiaj, bo chcę podzielić się z Wami kolejnym pomysłem. Właściwie chodziły mi po głowie inne zagadnienia, ale spoookojnie.. podobno końca świata nie będzie, więc zdążę je wszystkie jeszcze przedstawić <luuuzik> :D

Tak jak w temacie posta. Jeden z ulubionych kosmetyków kobiet.. tusz do rzęs ;) Jak byłam mała, zawsze chciałam mieć rzęsy jak z reklamy.. dłuuugaśne, zniewalająco zalotne.. ale czar prysł, gdy odkryłam sztuczne rzęsy i tajniki photoshopa. Wniosek: cieszmy się z rzęs takie, jakie mamy, popracujmy tylko nad techniką malowania i przetestujmy kilka produktów ;) Przedstawiam pięć produktów, na każdą kieszeń ;)


Zaczynam od tuszu, do którego mam ogromny sentyment! Jest pierwszym tuszem, którego kupiłam sobie bez wyrzutów sumienia, bo marzył mi się długo, dłuuuugo.. Dziewczyny, przedstawiam Wam maskarę Sumptuous Extreme, z numerem 01 – EXTREME BLACK marki Estee Lauder. Jak dla mnie bomba! Mam nadzieję, że zdjęcie chociaż minimalnie oddaje długość jego szczoteczki – a naprawdę jest dość spora. Bardzo dobrze rozczesuje i podkreśla rzęsy, nadając efekt sztucznych. Co ważne – bo nie przepadam za malowaniem dolnych rzęs jakoś bardzo intensywnie – końcówka szczoteczki idealnie się do tego nadaje, dochodzi do rzęs przy kącikach. Ponadto nie skleja i nie zostawia niepożądanej ilości maskary. Nie tworzy grudek, rzęsy się nie łamią i są elastyczne. Warto zwrócić też uwagę na ekskluzywne opakowanie, przyciągające nasze zalotne spojrzenia ;)


Cena: ok. 115 zł / Sephora, Douglas.







Kolejną maskarą, którą ex aequo stawiam na pierwszym miejscu wraz z Estee Lauder, jest tusz DIORSHOW – BLACK – Christiana Diora. Dla mnie cudo.. ma ekstramalnie grubą szczoteczkę, która podnosi rzęsy naprawdę efektownie. Może to być mały minus dla dziewczyn noszących okulary. Ma gęstą konsystencję, nie rozmazuje się, super na większe wyjścia czy imprezy. Co ważne! Takiego samego tuszu używa moja Mama, która jest meeega alergiczką, na wszystko, co możliwe. Oczy nie łzawią, nie szczypią. DUŻY PLUSIK! 

Cena: ok. 125 zł / Sephora, Douglas.





Przy okazji następnego tuszu, muszę wspomnieć, że mam super brata, który robi prezenty od serca ;) <waaazeelinaaaa łaaa 666> ;D podarował mi tusz do rzęs – uwaga długa nazwa – Clinique High Impact Curling Maskara, numerek 01 – BLACK. Był on w zestawie z podwójną kredką do oczu oraz kremem, także pod oczy. Tusz ma zalotną, zakręconą szczoteczkę, co pozwala na fajne podkręcenie. Uwaga: szybko schnie, co może być jego małym minusem, jeśli się zagapimy, zagadamy, a później będziemy chciały wrócić do malowania. Wniosek: malować się w ciszy i pobawić się w niemowę. Dobrze się zmywa. Co ciekawe – tusz rozpuszcza się w temperaturze 37 stopni, więc jeżeli któraś z dziewczyn nie lubi tuszów wodoodpornych, a wybiera się często na basen – taki zwykły, chłodny, to ten może być jego zamiennikiem.  Nie nadaje się na ciepłe źródła, gdyż odpada w konsystencji grudek. Polecam dla dziewczyn, które malują się w ciszy i skupieniu ;)

Cena: ok. 99 zł / Sephora, Douglas.




Wiadomo, jak to w życiu bywa, droższy produkt ma na świecie swój tańszy zamiennik, a nie zawsze można sobie pozwolić na większy wydatek. Mam swoje zamienniki, którym jestem wierna. Lubię do nich wracać, z kolei ciężko jest mi się zdecydować na zupełnie nowy i nieznany. Bardzo lubię używać maskary Max Factor 2000 CALORIE Dramatic Look, kolor - BLACK. Pogrubia, wydłuża i nie sypie się po kilku godzinach na rzęsach. Jest dla mnie jak mała-czarna. Klasyczny i niezawodny. Również nie uczula i zmywa się dość łatwo za pomocą demakijażu. Szczoteczka jest mniejszą wersją tej z tuszu Diora. Zachęcam ;)

Cena: ok. 35 zł




Jeszcze jedna maskara. Powiem szczerze, że na początku nie mogłam się do niej przekonać, gdyż wydawała mi się zbyt wodnista. Kupiłam na wypróbowanie, ponieważ wiele koleżanek wybierało ten produkt i sobie chwaliło. No i przekonałam się ;) Kończę już pierwszą buteleczkę, maluje się nim na co dzień. Z racji tego, że często jest przeceniany w Rossmannie, myślę, że będę kupować. Ma dobrą, grubą szczoteczkę, poprawnie rozprowadza tusz i co ważne – nie zostawia grudek. Pomimo obszernej szczotki, dobrze maluje dolnej rzęsy. Tusz jak najbardziej do codziennego użytku ;)

Cena: ok. 27 zł





A Wy jakich używacie tuszów? Chętnie przetestuje coś nowego i dodam kolejną opinię ;) nawiązując do posta – jeżeli mamy odłożoną większą gotówkę, to szczerze polecam Diora. Może być używany na specjalne okazje ;) do codziennego użytku – najbardziej przemawia do mnie 2000 Calorie.



A teraz idę odpoczywać ;) przed Sylwestrem wypożyczyłam sobie „Och życie” z Katherine Heigl i Joshem Duhamelem. Jakoś nie miałam czasu oglądnąć. Podobno komedia podbija serca, zobaczymy jak tam z moim  

Acha! Wszystkie róże w Wibo, o których wspominałam w poprzednim poście, są przecenione w Rossmannie, na 7zł z groszami ;)

Miłej lektury.
xx

17 komentarzy :

  1. max factor 2000calorie, zawsze będe mu wierna, tani a przy tym naprawde dobry.

    z tuszow z wyzszej polki mam helene rubenstein i tez uwazam ze mozna wydac ten 115 zl.

    eh te nasze rzeskiii ;)

    zrobilam Ci kliku kliku w banerek, oczekuje tego samego! ;D

    OdpowiedzUsuń
  2. bardzo ciekawy blog:)
    dzięki za komentarz! :)
    pozdrawiam:
    angie fashion.
    xoxo

    OdpowiedzUsuń
  3. no powiem Ci Jagoooo... masz podobne gusta do moich co do kosmetyków.. tylko ja nie szaleje cenowo.. ale puder z Avonu i tusz Colosal Voulme to moi faworyci w kosmetykach tanich a dobrych ;) czekam na kolejne wpisy, bo ciekawie sie zapowiada. buzki wielkie :*

    klocek ;D

    OdpowiedzUsuń
  4. ja w dalszym ciągu poszukuję idealniej maskary, bezskutecznie

    OdpowiedzUsuń
  5. Dziękuję za komentarz!

    Zastanawiałam się nad tuszem Maybelline!

    OdpowiedzUsuń
  6. do odważnych świat należy :D
    rób ombre! gorąco polecam! :)
    tylko po farbowaniu warto zainwestować w dobrą odżywkę lub maseczke do włosów suchych!

    OdpowiedzUsuń
  7. A mi EsteeLauder nie przypadł do gustu... Ale to pewnie zależy od rzęsy. Natomiast Dior...mmmm cudo po prostu, genialny efekt:-) Gratuluję brata i pozdrawiam:-D

    OdpowiedzUsuń
  8. WoW!!! Zaglądnęłam tu dzisiaj po raz pierwszy i jestem zaszokowana!.Rewelacyjny blog.Oby tak dalej ;*;*

    OdpowiedzUsuń
  9. @Marta Em: ojj kochana do rewelacji daleko, zdaje sobie sprawę.. ale narazie sama się uczę :) chociaż już jestem niewyspana bo strona sama się nie zrobi hehehe ;DDDD a queeniak mnie tu jebiee, że wszystko się rusza, skacze i plączeee hehe :D odwiedzaj mnie tuu i komentuj Pani Kosmetolog :):*

    OdpowiedzUsuń
  10. Polecam Bourjois Volume Fast & Perfect Mascara z obrotową szczoteczką :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Tak marzy mi się ten Dior od jakiegoś czasu, niestety, przy mojej szarej twarzy, bałam się, iż mocny efekt będzie komiczny. I tak tylko przechodzę z wzdychnięciem przy punkcie Diora...

    Osobiście od dłuższego czasu używam L'OREAL Telescopic, z każdego z nich jestem zadowolona. Doskonale rozdziela i wydłuża rzęsy. Oczy są podkreślone, zaś efekt zupełnie naturalny. A tego najbardziej oczekuję od tuszu.

    Odradzam Volume Million Lashes...o ile niezły jest, gdy się kończy, na początku pogrubienie uzyskiwane jest kosztem bardzo poklejonych rzęs oraz grudek na nich i pod okiem. Utrzymuje się nienaruszony ok. godziny. Nie byłam zadowolona z tego zakupu, zniechęcając się jednocześnie do tuszy pogrubiających. Ale może skuszę się na 2000 Calorie, choć brzmi strasznie.

    Świątanna

    OdpowiedzUsuń
  12. Mi podoba się ten żółty tusz..
    Bardzo dobry..

    OdpowiedzUsuń
  13. Z tych tu testowałam tylko tego żółtego. Jak dla mnie numer 1 to L'Oreal Volume Million Lashes :)

    OdpowiedzUsuń
  14. @maki: och w tym temacie jestem naprawdę bojaźliwa.. na pewno sobie rozjaśnie, ale jak.. hmm.. okaże się ;D co do odżywki, na pewno zadbam o włoski.. :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Bardzo fajny pomysł na bloga, kiedyś sama prowadziłam, ale raczej w formie pamiętnika, takie bzdety :P A odnośnie tuszy to ja dostałam pod choinkę Bourjois Effet Liner Effect czy jakoś tak i jestem bardzo zadowolona :) Naprawdę polecam :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Oluś, tylko jedną rzecz miałam w życiu z Bourjois - róż :) i byłam zadowolona. Szczerze mówiąc słysze bardzo dobre opinie co do tej marki, także w najbliższym czasie chyba się skuszę :P

    OdpowiedzUsuń
  17. Cześć Jagi! Też se wchodzę czasem do Ciebie. I polecam tusze z Astora, od jakichś dwóch lat ich używam, dokładniej: Volume Diva (Black Velvet - wybrałam taki, bo wydłuża i pogrubia, a ja mam dwie rzęski na krzyż). Ze mnie taka diva, że świat nie wiiidził...ale nie skleja, nie wygląda sztucznie i (z tego, co tutaj widzę) jest stosunkowo tani. W Rossmannie kosztuje niecałe 40 zł, ale ja zamawiam na allegro, np.: http://allegro.pl/astor-volume-diva-black-velvet-mascara-i2035828794.html

    Powodzenia! Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za zostawienie komentarza, na pewno sama chętnie skomentuję Twoje posty.

Drogi Anonimie! Proszę podpisz się, ułatwi mi to zwracanie się do Ciebie ;-)